Kilka lat temu był dowcip, którego puentą było stwierdzenie, że operacja się udała, ale pacjent nie żyje. To mi trochę przypomina dzisiejszą sytuację reformy służby zdrowia. To, że pacjent ledwo zipie nie jest chyba dla nikogo rewelacją. (Jeśli jest uprzejmie proszę o podanie nazwy oraz dostępności spożywanego specyfiku, który powoduje tak zupełnie zidiocenie.) Problem leży nie w sytuacji jako takiej, ale raczej w próbach naprawy. Każdy kolejny rząd „operuje” na pacjencie, ale z jakiegoś dziwnego powodu jest coraz gorzej...
Najpierw kilka założeń, bo bez tego ani rusz:
- Polską służbę zdrowia da się naprawić. W miarę podstawowe stwierdzenie, ale nie wszyscy to wiedzą.
- Istnieją ludzie kompetentni, tzn. tacy, co mają pojęcie i o służbie zdrowia i o zarządzaniu. Mały problem: nie wiadomo czy są tacy w Polsce, a jeśli są, to dlaczego siedzą cicho jak myszy pod miotłą?
- Są systemy na świecie, które funkcjonują w miarę dobrze i można by je naśladować.
- Służba zdrowia nie ogranicza się do szpitali i przychodni. W jej skład wchodzą wszystkie firmy, które mają cokolwiek wspólnego ze zdrowiem: apteki, dystrybucja leków, wszelkiego rodzaju produkcja preparatów i urządzeń leczniczych i medycznych (czyli nawet firmy produkuj
- ące łóżka szpitalne), fundusze inwestycyjne zajmujące się inwestycjami w służbę zdrowia, no i oczywiście ubezpieczyciele.
Kompletna prywatyzacja służby zdrowia, bez wliczonego elementu socjalnego, jest poronionym pomysłem. W Stanach Zjednoczonych, gdzie prywatna służba zdrowia działa od kilkudziesięciu lat, sytuacja staje się tragiczna. Ponad 40 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia, czyli nie ma dostępu do opieki zdrowotnej. Prawie drugie tyle ma ubezpieczenie, ale jest ono tak marne, że równie dobrze mogłoby go nie być. Cała opieka zdrowotna, poczynając na przeziębieniach a na wszelkiego rodzaju wypadkach kończąc, jest uzyskiwana przez izby przyjęć w szpitalach. Kto z nas nie pamięta serialu Ostry Dyżur?
W prawie w każdym odcinku, w poczekalni siedzi kilkadziesiąt osób, które czekają godzinami na szanse zobaczenia się z lekarzem. To jest rzeczywistość, a nie artystyczna interpretacja życia przez scenarzystów. Dla tych, co potrzebują trochę więcej informacji, proponuję zajrzeć do artykułu BusinessWeek na temat oczekiwania na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu. Jednym z głównych punktów programowych kandydatów na prezydenta, jest właśnie nieograniczony dostęp do służby zdrowia. Czy na prawdę naszym celem jest ograniczenie dostępu do służby zdrowia?
El-commandante słusznie stwierdza w swoim blogu, że są inne sposoby finansowana szpitali, nie tylko prywatyzacja. I chociaż przyznaję mu po części rację, to jednak uważam, że prywatyzacja szpitali jest potrzebna. Placówki budżetowe mają tendencję do nieliczenia się z kosztami. Należy jednak pamiętać, że rozliczanie się z NFZ-etem na podstawie faktycznych kosztów jest lekko problematyczne, bo nie daje szpitalom zarobić, czyli ogranicza rozwój. Placówki lecznicze powinny miecz szansę na specjalizację w zależności od potrzeb lokalnych, a nie od tego, czy obecny minister zdrowia, pan/pani X, przez kilka miesięcy swoich rządów nie dojdzie do wniosku, że przydałoby się przekwalifikować profil danego szpitala, bo kolega pan/pani X potrzebuje się wykazać. Prywatna placówka jest zależna od popytu na daną usługę i gdy podaż jest zbyt duża szpital będzie musiał się dostosować do konsumentów.
Musimy zacząć myśleć o sobie jako o konsumentach służby zdrowia, i przestać patrzeć na siebie jak na pacjentów. Bo dopiero w takim stanie świadomości będziemy mogli patrzeć na zapotrzebowanie na usługi tak jak w każ dej innej dziedzinie gospodarki.
Zajmując się zagadnieniami zarządzania służbą zdrowia na co dzień trudno jest mi w jednym blogu powiedzieć – to rozwiązanie jest jedyne słuszne. Żeby naprawić Polską służbę zdrowia, musimy zająć się całą masą innych zagadnień.
Uwalniając szpitale od budżetu uwalniamy lekarzy od odgórnie ustalonych płac, czyli odbieramy im powód do strajków. W prywatnych placówkach będą dostawać taką pensję a) na jaką stać placówkę oraz b) ile warte są ich usługi. Z góry mówię, że to ma duże szanse wywołać perturbacje w dostarczaniu opieki, ale jest to sprawa tymczasowa. Przy okazji pozwoli to na zatrzymanie młodych lekarzy w kraju, bo nagle wyjazd do pracy za granicę przestanie być aż tak atrakcyjny. I może nie od razu, ale zrobi nam się więcej lekarzy. Podobna sytuacja będzie z pielęgniarkami.
No dobrze i co dalej?
Tak na prawdę, to każdy „system” ma swoje ciemne strony. Z trendów światowych wynika, że opieka zdrowotna powinna mieć dwa poziomy: podstawowy oraz dodatkowy.
Podstawowy obejmuje wszystkich i zapewnia zasadniczy poziom opieki: lekarz pierwszego kontaktu, szczepienia, prewencja, etc. Dodatkowy obejmuje bardziej wyrafinowane świadczenia, w zależności od tego ile chcemy płacić miesięcznie, możemy mieć takie luksusy jak pokoje jednoosobowe w szpitalu, lżejszy gips przy złamaniach, czy też specjaliści bez dopłat. Ubezpieczenie podstawowe powinno gwarantować każdej osobie płacącej składki minimum socjalne. Reszta zależy od naszej kieszenie. Owszem istnieje kwestia wysokości składek w tych prywatnych ubezpieczeniach. Bo sposób naliczania może bardzo podzielić szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę osoby „dużego ryzyka”, czyli kogokolwiek z jakimkolwiek schorzeniem. Bo w końcu mówimy przecież o firmach, które chcą mieć jak najwięcej zdrowych klientów żeby przez przypadek za nich nic nie płacić…
Brak nam również osób, które są wstanie zarządzać służbą zdrowia. Nie lekarzy, bo ci powinni leczyć, a nie bawić się szpital, tylko ludzi z doświadczeniem i zapleczem w tej dziedzinie. A takich ze świecą szukać. Służba zdrowia nie jest branżą podobną do innych. Z jednej strony jest państwo, które wchodzi do łóżka z butami. Z drugiej społeczeństwo, które tak a nie inaczej zapatruje się na to co się komu należy. Z trzeciej akcjonariusze, bo jak prywatne to przecież ktoś musi w to zainwestować. I tak dalej.
Niestety, zajmie nam parę lat zanim „wyhodujemy” sobie odpowiednią kadrę zarządczą, problem na razie w tym, że nie ma motywacji (jak najbardziej finansowej) dla młodych ludzi żeby szkolić się w tym zakresie. Nie ma również szkół, które byłyby wstanie wyprodukować nieprzeciętnych zarządców w tej dziedzinie. A z doświadczenia wiem, jak trudno jest to wszystko zrozumieć.
Technorati tags:
Owenbloggers.com,
Owen Graduate School of Management,
Business School,
MBA,
Opłaty,
Lekarze,
Health Care,
NFZ,
ZUS,
Zdrowie,
Służba Zdrowia BuzzNet tags:
Opłaty,
Lekarze,
Polska,
Zdrowie,
Polityka,
Służba Zdrowia,
Sluzba Zdrowia,
Health Care,
NFZ,
Szpitale,
ZUS
Recent Comments